poniedziałek, 21 listopada 2011


Dawno nie pisałam, bo nie miałam czasu,
Nauka, nauka i jeszcze raz nauka.
Nic się jednak nie zmienia,
Chociaż nie,
Poznałam bratnią mi dusze,
Która rozumie mnie w 100 %
To chłopak o imieniu Adam,
Jego serce,
Choć przepełnione czarną rozpaczą
Ma miejsce dla mnie,
I teraz nasze losy się złączył,
Życie nabrało trochę sensu,
Każda wylana łza jest dla niego,
Każde cięcie,
Każda żyła
Niestety nie wszystko się zmieniło,
Ostatnio na korytarzu
Zaczepiły mnie jakieś dziunie i
Jedna z nich
 Zapytała za ile daje dupy,
 Poczułam w sobie taką
 Złość, że wyjechałam jej w pysk,
Jej koleżanki rzuciły się
Na mnie i zaczęły mnie kopać i bić pięściami,
Skopały mnie tak, że straciłam przytomność,
A gdy się obudziłam leżałam w łóżku szpitalnym
Przy mnie siedział Adam,
Próbowałam coś powiedzieć,
Ale nie mogłam
Z moich oczu popłynęła struga gorzkich łez
On w tedy pochylił się
Na dem nom i pocałował mnie,
To było cudowne uczucie poczuć coś więcej niż BÓL.

1 komentarz: